Świadectwa

Publikujemy fragmenty listów – autentyczne świadectwa od ludzi, którzy dzięki Kudzu Root znaleźli pomoc w walce z nałogiem alkoholizmu. Wszystkie imiona i nazwy miejscowości zostały zmienione, aby chronić prywatność tych rodzin.

 

 


Dzień dobry pani Jadwigo,

wysyłam do Pani moje świadectwo, jak obiecałem. Jest to na razie

wersja wstępna. Proszę o napisanie swoich uwag.

Mirek Dobrowolski z Anglii

Kudzu to niezwykła roślina. Nie jest nawet suplementem, po prostu zwykłym jedzeniem.  Roślina, która leczy ludzi obciążonych genetycznie lub kulturowo a którzy chorzy są na alkoholizm.

Bardzo wielu znanych, szanowanych a wykształconych ludzi zapada na nią. Alkohol jest społecznie akceptowany lecz alkoholik już nie. Przeżywałem dokładnie to samo. Często odrzucony, często nieszanowany przez tych którzy wiedzą o moim problemie. A przez tych, którzy nie maja pojęcia o tym, traktowany bardzo dobrze z podziwem i uznaniem. Oprócz tego, że alkoholicy są świetnym biznesem dla państwa, są nierokującymi na przyszłość wyrzutkami społeczeństwa. 

Szukając rozwiązania mojego wstydliwego problemu, rozpocząłem głębokie studia w różnych dziedzinach takich jak: neurobiologia, socjologia, medycyna pod względem alkoholizmu. Bylem u lekarzy specjalistów i próbowałem prawie wszystkich możliwych terapii. Natomiast przez tych ostatnich 10 lat nie znalazłem żadnej odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. W najgorszym momencie picia, przy stresującej pracy, piłem dziennie 1 litr wódki i straciłem już nadzieje na jakąkolwiek szanse rozwiązania tej sytuacji. Cierpiała na tym cała rodzina, ja, nasze finanse oraz stosunki z krewnymi. 

Pewnego dnia niespodziewanie odwiedzili nas starzy znajomi z kościoła i po krótkiej rozmowie zaproponowali mi modlitwę w mojej intencji, ponieważ straciłem chęć dalszego życia. Nie zaprzeczyłem, lecz nie było we mnie zbyt dużo wiary. Po modlitwie nie zdarzył się zbyt wielki cud. Niespodziewanie 3 dni później na youtubie znalazłem wywiad z panią Jadwigą Kalinowską na temat jej produktu Kudzu Root. Moja nadzieja i oczekiwanie na lepsza przyszłość została natychmiast odbudowana i z pewną dozą niepewności i niewiary stwierdziłem, że kudzu jest moją ostatnią deską ratunku.

Gdy w końcu przesyłka przyszła, po krótkiej konsultacji z biurem we Wrocławiu, ustaliliśmy moje dawkowanie i od tamtej pory przez następnych 6 tygodni nie miałem potrzeby picia alkoholu w ogóle. Niestety pod wpływem wielkiego stresu troszeczkę załamałem się i na krotki czas podjąłem picie alkoholu. Ale było to już inne picie. Już nie natrętne. Nie miałem objawów po wypiciu. Po trzech miesiącach używania kudzu, skończyły się moje problemy ze strachem, depresją i moja psychika uległa dogłębnej zmiany. (permanentnej). Teraz wiem, że kudzu jest bardzo potężną rośliną i na pewno w interesie wielu leży trzymanie tego w tajemnicy lub też dyskredytowanie kudzu publicznie.

Teraz nie wyobrażam sobie mojego życia bez kudzu. Kudzu jest dla mnie jak eliksir miłości, dobroci i przebaczenia. Często po powrocie do domu, po ciężkim dniu, mam ochotę po prostu się napić. Wtedy biorę kudzu, czekam 10 min i w większości wypadków już nie idę do sklepu po alkohol. Często, jeśli to nie poskutkuje, dobrze się najem i napije i to tez pomaga. Ale jeśli to nie pomożenie, to po każdym wypitym drinku, biorę następną dawkę kudzu i zazwyczaj kończę na pierwszym drinku.

Zniknęły dawne żale i krzywdy. Już nie mam pretensji do ludzi. Jestem lepszym ojcem, mężem, lepszym pracownikiem i chce mi się żyć. Podzieliłem się z kudzu z moimi przyjaciółmi, kolegami-pijakami i nie jednemu pomogłem.

Mam zamiar otworzyć sklep internetowy z kudzu i wtedy  spełnię jedno z największych moich życiowych marzeń. Robić biznes a tym samym pomagać ludziom.

Jestem świadomy, że kudzu może działać dla każdego indywidualnie. Tym bardziej odkrywanie kudzu jest fascynujące i ja cały czas odkrywam dobrodziejstwa jego działania. Reakcja na stresy z pracy jest o wiele mniejsza i nie zostawia mi w sercu zadry.

Bardzo ważną wręcz niemożliwą rzeczą jest osiągnięcie dobrych i szybkich rezultatów bez anioła stróża. W moim przypadku jest to moja kochana żona, która zadedykowała cześć swojego życia dla mnie by pomóc mi przewalczyć ten nałóg. Wspiera, przypomina o przyjmowaniu tabletek, wysłucha, zrozumie i po prostu kocha. Ważne jest, żeby ktoś przy nas stał, to przyspiesza nasz proces leczenia.

Czekam z utęsknieniem na moment, kiedy może już po roku mój organizm nie będzie potrzebował alkoholu do funkcjonowania. A ja jako wolny człowiek będę mógł zacząć zupełnie nowe życie w wolności od nałogu. Pozdrawiam i dziękuję  Pani, choć słowo dziękuje to o wiele za mało.

Mirek Dobrowolski,  Anglia  17 Maj 2017

 

Witam Panią Jadwigę

Na wstępie może podzielę się krótko historią mojej osoby, a także tym co daje mi kudzu. Od roku przyjmuję preparat i używam tylko kanadyjskiego, ten Pani autorstwa, a to być może dlatego, że się sprawdza i nie potrzebuję nic zmieniać. Otóż po kilku momentach zwątpienia podczas przyjmowania Kudzu przez ostatni rok odczuwam zdecydowanie pozytywne skutki oddziaływania preparatu na mnie całościowo. Kudzu pomaga mi w dolegliwościach natury zarówno cielesnej, psychicznej i duchowej. Myślę, że duże znaczenie ma tu również moja chęć oraz silna motywacja do całościowej przebudowy życia. Można by rzec drugiego życia, gdyż w 2005 roku po tym jak przedawkowałem heroinę, dostałem zapaści i przestałem oddychać na około 10 min, dzięki pomocy koleżanki oraz reanimacji zostałem przywrócony do życia. Od lat młodzieńczych uwikłany byłem we wszelkiej postaci uzależnienia: alkohol, narkotyki, tytoń, cukier i sam nawet nie wiem co jeszcze. Poprzez moje przeprawy z różnymi środkami zaraziłem się wirusowymi zapaleniami wątroby A, B, C. Przeszedłem w 2003 roku dosyć ciężkie leczenie przeciw WZW C (wirusowe zapalenie wątroby typu C) ze skutkiem pozytywnym. To jednak osłabiło mnie. Popadłem w depresję, leczyłem się psychiatrycznie. Zostawiłem narkotyki i uciekłem z deszczu po rynnę, w alkohol. Dwa razy byłem na terapii odwykowej od alkoholu. Chciałem, mocno chciałem się wyzwolić z więzienia nałogów ale nie było to proste. Ponad pół życia dotychczas spędziłem w amoku. Po wieloletnich zmaganiach w końcu się udaje. Nie chcę również popadać w nadmierną euforię, ale od kilku miesięcy widzę postępującą poprawę w moim życiu. Czuję, że kudzu mi pomaga. Zwykła radość z życia siła i wiara w dobro tego świata są we mnie coraz silniejsze. Nie piję i mnie nie ciągnie jak dawniej, a od miesiąca nie palę papierosów. Należało by dodać, że na pewno silna wiara w istnienie czegoś więcej niż nasz gatunek ludzki oraz jego dokonania
i wyobrażenia, pomagała mi przetrwać i zdrowieć dotychczas.
Aktualnie przebywam we Francji, gdzie jak wiadomo rozwinęła się silna kultura wina. Często w towarzystwie proponują mi wino, ale ja zwyczajnie nie mam ochoty na alkohol. Wczoraj na urodzinach Australijczyka Dana skusiłem się na próbę i spróbowałem piwa. Po jednym łyku poczułem odrazę. Zwyczajnie nie smakowało mi. Należy dodać, że na pewno pozytywnym skutkiem na mój organizm ma radykalna zmiana diety. Dziś nie jem słodyczy, nabiału oraz mięsa.
Napisałem Pani o tym wszystkim tak dla potwierdzenia po raz kolejny słuszności Pani działań. Głównym powodem tego listu jednak jest to, że chciałbym zamówić „kudzu zielone” 4 opakowania lecz nie wiem czy istnieje możliwość wysłania preparatu za granicę do Francji. Jeżeli tak był bym bardzo wdzięczny. Mam jeszcze zapas na 20 dni ale już czas zadziałać. Jeżeli jest taka możliwość proszę
o odpowiedź jakie są koszty przesyłki a ja dokonam opłaty oraz wyślę mailem adres, na który należało by wysłać paczkę. Był bym bardzo wdzięczny.

dziękuję z całego serca

pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego

Janusz

Francja 24 lipiec 2011


Pani Jadwigo!

Bardzo Pani dziękuję.
Przyjmowanie przez szwagra tego suplementu przyniosło bardzo dobre wyniki: 4 kapsułki KUDZU ROOT ma sypane rano do kawy i nic o tym nie wie. Za miesiąc będzie rok jak je pije. Obecnie jest bardzo dobrze, bo poprawnie myśli, pilnuje pracy, jest spokojny i nie szuka kolegów od kieliszka. Ma długie okresy niepicia wcale, a jeżeli jest okazja to trochę i widać, że mu nie smakuje. Przed tym leczeniem było strasznie a trwało to około 20 lat. Codziennie był zalany,uciekał z domu, nie pracował
w gospodarstwie. Pił z koleżkami, robił burdy, straszne awantury, znęcał się nad żoną i dziećmi ( 5 dzieci ), miał swój specyficzny świat – jak alkoholik…nic do niego nie docierało. Obecnie jest dobrze.
Wszyscy się bardzo cieszymy.

Barbara S. z Janówka
19.01.2010


Mój mąż ma 36 lat i pracuje w Policji. Bardzo szybko popadł w chorobę alkoholową, co było dla mnie ogromnym ciosem. Mamy dwoje dzieci, był zawsze dobrym mężem i ojcem a także dobrym człowiekiem. Na moich oczach z dnia na dzień staczał się na samo dno. Codziennie był pijany, zauważyłam też, że zmieniał mu się charakter i robił się bardziej agresywny, zaczął sobie powoli wszystko lekceważyć: małżeństwo, dzieci, rodzinę, znajomych, prace i swoją opinie. Tracił wstyd poczucie własnej godności, nie chciało mu się nic robić, patrzył tylko żeby w siebie „wlać”. Zaczął podkradać różne rzeczy, żeby zdobyć pieniądze na alkohol. Z dnia na dzień był bliżej dna, przestało się dla niego cokolwiek liczyć.
Za alkohol zrobiłby wtedy wszystko, ile ja łez wylałam, to tylko Pan Bóg jeden wie. Serce miałam przebite na wylot i kroiło mi się w plasterki jak patrzyłam na niego jak on wygląda.
Na jego twarzy było coraz to bardziej widoczny jego nałóg. Nie docierały do niego moje prośby
i błagania, moje łzy, krzyki, coraz to częściej dochodziło do awantur. To już nie był momentami mój mąż tylko sam szatan. Widziałam że robi się agresywny. W pracy wisiał już na włosku i był praktycznie do zwolnienia dyscyplinarnego. Ja nie pracuje i co byłoby z naszą rodziną, i z dziećmi,
z czego byśmy żyli, gdyby został zwolniony. Poszłam też do jego szefa i płakałam. Oni wszyscy wiedzieli o jego problemie nikt nie mógł mu pomóc. Wszyscy byli po prostu bezsilni. A alkoholu
w pracy nikt nie będzie tolerował. Któregoś dnia mąż uklęknął przede mną i powiedział do mnie takie słowa, których nigdy w życiu nie zapomnę „chcę przestać pić, błagam Cię pomóż mi” i trzęsąc się płakał jak dziecko. Był już w stanie delirium. Nie potrafił wytrzymać dnia, bez co najmniej ćwiartki wódki i 5 mocnych piw.
Z pracy już wychodził będąc pod wpływem alkoholu. To było piekło a ja byłam na wykończeniu, dzieci też bardzo cierpiały jak widziały pijanego ojca, zaznaczam dobrego i kochającego ojca. Dlatego właśnie, że był dobrym człowiekiem chciałam go za wszelką cenę ratować z tego zgubnego
i wyniszczającego nałogu. Nasza rodzina była już na skraju przepaści. Ktoś poradził mi, żeby podawać mężowi tabletki KUDZU ROOT. Mąż chętnie zaczął je zażywać i widziałam z dnia na dzień, że jest coraz lepiej. Poprawa nastąpiła bardzo szybko.
W tym miejscu pragnę złożyć serdeczne podziękowania Pani Jadwidze Kalinowskiej za to, że udzieliła mi pomocy w krytycznej sytuacji, w jakiej znalazła się moja rodzina. Za to, że podtrzymywała mnie na duchu i dodawała otuchy. Ten list jest świadectwem tego, że z pomocą KUDZU ROOT można pokonać chorobę alkoholową nawet już bardzo daleko zaawansowaną. Oczywiście muszę tu zaznaczyć, że na pierwszym miejscu jest tu łaska Boża, którą otrzymaliśmy dzięki modlitwie od Pana Boga. KUDZU ROOT bez wątpienia wyciągnęło mojego Męża z nałogu. Teraz już wszystko wraca do normy, mam na myśli nasze życie rodzinne.
Mąż się uspokoił i wyciszył. KUDZU zażywa w dalszym ciągu, ale już dawkę o połowę mniejszą. Do alkoholu już go nie ciągnie i jak nawet jesteśmy gdzieś na urodzinach to mąż sam nie chce pić, taka jest jego decyzja. Teraz sam wie, że alkohol to zło i pochodzi od szatana. Nigdy nie należy się poddawać i zawsze trzeba walczyć o człowieka i jego duszę.
Polecając go Bogu i jednocześnie starając się mu pomóc w ramach swoich możliwości. Niech ludzie uzależnieni od alkoholu wiedzą, że jest KUDZU, niech o tym pamiętają ich rodziny. Sami chorzy nie są w stanie sobie pomóc.
Jeszcze raz składam najszczersze podziękowania, płynące z serca Pani Jadwidze Kalinowskiej
za okazaną pomoc i za to, że przesyła mi Kudzu.

Moje imię, nazwisko i adres podaję do wyłącznej wiadomości Pani Jadwigi Kalinowskiej.
Ewa, żona alkoholika

Katowice 19.05.2005


Do Szanownej Pani Jadwigi

Moje imię Renata. Jestem wdową – emerytką. Miałam męża alkoholika, który pił ok 25 lat. Zmarł
w 2001 roku. Jestem matką syna alkoholika i ten „sztylet” w sercu jest niewypowiedziany. Ponad rok temu w audycji Radia Maryja usłyszałam o preparacie Kudzu Root i o Pani mgr Kalinowskiej. Kudzu Root otrzymuję od szanownej Pani już od dłuższego czasu.
Początkowo podawałam synowi potajemnie i nieregularnie. Od wielu miesięcy staram się jednak systematycznie. Zmiana w zachowaniu syna jest widoczna! Widzę że chciałby nie pić. Jest mniej agresywny, nawet interesuje się moim zdrowiem.
Postanowiłam powiedzieć mu o Kudzu Root i Bóg to sprawił, że chętnie połyka kapsułki. Przedtem bywał sporadycznie na spotkaniach AA, ale to mu nie odpowiadało. Chętnie jednak zabrał reklamówkę z Kudzu, by podać innym uzależnionym. Różnica w zachowaniu, myśleniu jest znaczna i póki mojego życia starczy będę Kudzu Root synowi podawać. Osobiście przekazuję wiadomość o Kudzu wielu zainteresowanym osobom.
A teraz pokornie zwracam się do Pani mgr Kalinowskiej, z wyrazami wielkiej wdzięczności, za trud
i dobroć serca, by ratować biednych alkoholików. Wiem, że Bóg Panią wybrał i obdarzył talentem
i miłością.
Oto kilka moich refleksji. W okresie mojej pracy – społecznie to czyniąc, nagłaśniałam problem nr 1
w Polsce: problem CHOROBY ALKOHOLOWEJ. Pisywałam do Urzędu Miasta, do Kurii, prowadziłam odczyty i pogadanki dla personelu medycznego i nie tylko, lecz zainteresowanie tematem było niewielkie. Tzw komitety przeciwalkoholowe, zebrania – to były działania pozorowane. Wiedza wśród lekarzy i księży na temat choroby alkoholowej zerowa.
Da Bóg, aby to się zmieniło.
To straszna odpowiedzialność – przemilczanie tak wielkiego problemu.
Tzw „akcje” np.: „miesiąc sierpień – miesiącem trzeźwości” – nic nie zmienią, potrzeba tu działań skoordynowanych: kościół – szkoła – państwo, i działań długofalowych. Dlaczego osoby chcące coś zdziałać są torpedowane?! A reklama alkoholu? piwo to też alkohol – to skandal karygodny.
Alkoholizm to piekło!!!

Zacytuję Św. Augustyna:

„Pijaństwo jest matką wszystkich grzechów
– odarciem ze sławy
– skróceniem życia
– zabójstwem duszy.”

Z wyrazami szacunku i wdzięcznością, za niesienie ulgi i nadziei okaleczonym ludziom

Renata M. Poznań 11.09.2007


Droga Pani Jadwigo!

Chciałabym krzyczeć z radości, że wreszcie w moim domu zaczyna wszystko wracać do normy, dzięki audycji radiowej na temat KORZENIA KUDZU, który od 1.05.2002r podaję mojemu mężowi, A PIŁ OKOŁO 40 LAT. Nie pomagały prośby, groźby, najważniejsze to było szybko przyjść z pracy i iść z kolegami na wódkę. Na szczęście od Boga był i jest w pracy solidny i grzeczny i to go utrzymało. Bardzo się modliłam i wiele osób wraz ze mną i wreszcie po tylu latach usłyszałam audycję Pani Jadwigi, że jest to straszna choroba alkoholowa i że jest szansa pomóc każdemu człowiekowi; i chcę powiedzieć z całą odpowiedzialnością, że jest to prawda, tylko trzeba chcieć się poświęcić dla ratowania duszy i ciała.

Zofia W. Elbląg 07.10.2002


Droga i kochana Pani Jadwigo z całą rodziną!

Ponad 30 lat gorąco modliliśmy się żeby Pan Bóg uwolnił Zbyszka z nałogu. Mamy ogromną nadzieję, że zostaliśmy wysłuchani! Usłyszeliśmy Panią w Radio Maryja – przyrządzając Zbyszkowi posiłki mam ogromne możliwości dźwignięcia go z choroby, gdyż sam nie chce się leczyć. Zbyszek przyjął ok. 400 tabletek i od 5 miesięcy nie pije.

wdzięczna matka

Sztokholm 2002


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica!

Składam serdeczne podziękowania za audycję w Radiu Maryja dotyczącej właściwości i działania rośliny KORZENIA KUDZU. Audycję tą prowadziła Pani Jadwiga Kalinowska z Wrocławia. Korzeń KUDZU podaję mężowi od 6 maja br. Już po dwóch tygodniach zauważyłam, że mój mąż zaczynał inaczej się zachowywać. Zaczął kupować dla rodziny sałatę, ogórki, rzodkiewki. Zainteresował się naszą 14-letnią córką. Zaczął ją wychowywać. (…). Z zachowania męża widzę, że chciałby dużo nadrobić od razu. Z drugiej strony wiem, że zdrowienie męża i całej rodziny to proces długotrwały. Dlatego też potrzebna jest wiara, nadzieja i miłość. Zmiana zachowania mojego męża była dla mnie wielkim zaskoczeniem. Czyżby zaczynały budzić się w nim wyrzuty sumienia? Tak myślałam. Chociaż miał wypite, to wyglądał inaczej. Nie był już spuchnięty. Zaczynał pomagać w domu łącznie z myciem naczyń, obieraniem ziemniaków, czy też prasowaniem. Miał nawet 5 dni przerwy w piciu. Ktoś kto nie ma problemu alkoholizmu w rodzinie, nie zrozumie. Mój mąż ostatnio, przed braniem KUDZU pił codziennie, jedynie w niedzielę robił sobie przerwę. Nic go nie interesowało. Winił mnie za wszystko i prowokował. Ciężko było żyć. Teraz, chociaż ma wypite, jest kontaktowy jako tako. Wierzę, że dzięki podawaniu jemu kudzu, przestanie pić i staniemy się zdrową rodziną.

Beata z Nowielic 20.06.2002